niedziela, 14 grudnia 2014

rozdział IV Przemiana i strata

   Mia popatrzyła się na blondyna jak na wariata. On patrzył się przez cały czas a coś za jej plecami. Odwróciła głowę i nie mogła uwierzyć w to co widzi. rozłożyła skrzydła lśniące najczystszą bielą i srebrem. Po chwili blask przygasł i jej oczom ukazały się białe skrzydła, jakby owinięte srebrną rosą na pajęczynie. Nie mogła w to uwierzyć. Spojrzała w dół i zamiast krótkich jeansowych spodenek i glanów ujrzała białą suknię z bosymi stopami. Jej włosy sięgały aż do talii. Chłopak uważnie jej się przyglądał i nic nie mówił. Tylko patrzył. Koło nich zaczął się palić jakiś znak. Mia nie była pewna co to dokładnie jest, więc podeszła by się temu przyjrzeć. Nagle przed znakiem, nad wodą pojawiły się dwie skrzydlate postacie. Jedna z nich miała podobne skrzydła do jej, a druga była jej przeciwieństwem. Chłopak ukląkł przed nimi i skłonił głowę, a ona stała jak zamurowana.
  - Nareszcie się widzimy córko anioła - rzekła jasna postać - Długo czekaliśmy z bratem na tą chwile. Jestem Deus a to Infernus.
   - Czy ktoś mi to wytłumaczy? - Anielica spytała z lekką irytacją w głosie
   - Ależ oczywiście - głos tego drugiego przyprawił Mie o dreszcze. nie był łagodny i miły jak jego brata - Zapewne słyszałaś nas pod różnymi imionami. Mnie pod "Szatanem" lub "Lucyferem" a mojego brata pod "Bogiem" lub "Jah". Ty urodziłaś się w czasach największego spisku w dziejach aniołów. Te osobniki z którymi walczył Alex to tak zwane anioły ciemności, dzieci anioła o najciemniejszym sercu, a twoim ojcu.
   - To się działo jakieś 16 lat temu. Miałem swojego ulubieńca znanego Ci zapewne pod imieniem "Jezus". Ufałem mu i był w niebie drogi po mnie. Miał żonę anielicę, która jako jedyna zaszła w ciążę. Jednak Metatron chciał czegoś więcej. wykradł moją i mojego brata po połowę mocy i zmienił prawie wszystkie anioły w anioły ciemności. Zapomniał o swojej żonie. Kiedy my wykłócaliśmy się co robić ona przyleciała do nas rodząc.
   - Dała nam ciebie oddając ci całą swoją moc i gdy umierała powiedziała, że jesteś ostatnią nadzieją tego świata. Wspólnie ukryliśmy cię pod postacią ludzką. Powiadomiliśmy Nephilm o sytuacji i nauczyliśmy jak wytwarzać broń zdolną do zabicia anioły.
   - Udało im się jedynie delikatnie zmniejszyć ich liczbę przez te lata o 1/10. To dużo ale i tak za mało. Na razie twoim zadaniem jest nauka i pomoc Nephilm. Alex twoim zadaniem jest jej nauka i chronienie do czasu gdy stanie się samodzielna.
   - Tak panie - Dalej klęcząc Alex odpowiedział mu.
   - A co z moją rodziną? - Mia zapytała z lekkim niepokojem.
   - Niestety oni nie żyją - z lekkim współczuciem Deus spojrzał na nią.
  - Nie to nie możliwe - złapała się za usta i w jej oczach pojawiły się łzy. Ciągle powtarzała "niemożliwe".
   Patrzyła się na nich jakby to był jedno wielkie nieporozumienie. Odwróciła się i biegnąc wzbiła się w powietrze. Myślała tylko o tym aby jak najszybciej dotrzeć do domu. Kiedy dotarła w pobliże domu zdała sobie sprawę, że nie umie się zatrzymać. wleciała przez okno rozbijając je. W powietrzu przewróciła się na kolana. siedziała tak chwilkę ale dopiero po chwili zauważyła, że jest w kałuży krwi.
   Biały, poukładany salon był teraz nie do poznania. Wszystko było powywracane. Wszystko było we krwi. Wszędzie na podłodze leżały ludzkie, albo zwierzęce wnętrzności. Nie była pewna tego co widzi. Wstała i zrobiła jeden krok. Jej biała sukienka sięgająca do kolan była na końcówkach poplamiona krwią. Usłyszała trzask. spojrzała w dół i pożałowała tego. pod jej stopami leżała długa kość, chyba ramienna. Dziewczyna zaczęła piszczeć i płakać. Wrzeszczała cały czas "obudź się, obudź..."
   Poczuła jak oplatają ją jakieś silne ramiona. Zaczęła się wyrywać ale ten ktoś nie puszczał. W końcu przestała się wyrywać, wtuliła się w ciepłe ramiona i szlochała. Chłopak zaczną ją gładzić po włosach i uspokajać. Stali tak jakiś czas. Dziewczyna delikatnie odsunęła się od niego. Po jej policzkach już mniej spadały łzy.
    - Już lepiej? - Zapytał patrząc się w jej niebieskie oczy z lekkim zaniepokojeniem na twarzy. Nie mogła mówić więc tyko pokiwała głową. - Tu nie jest bezpiecznie. Choć zabiorę cię w bezpieczne miejsce.
    Wziął ją za rękę i wyprowadził z domu. Na podjeździe stał czarny ścigacz. Wsiadł na niego a Maia za nim. splotła ręce na jego brzuchu i wyruszyli. Jechali przez dłuższy czas w milczeniu. Dziewczyna była trochę zdziwiona, że motor nie wydaje żadnych dźwięków. Była tym wszystkim zmęczona. Oparła głowę na jego plecach i zasnęła. W czasie snu jej skrzydła "schowały się" w jej plecach. Kiedy dotarli na miejsce Alex delikatnie zawołał ją po imieniu. Anielica powoli uniosła powieki.
    - Jesteśmy na miejscu - Oznajmił jej łagodnym tonem uśmiechając się.
   Miejsce w którym się znajdowali wyglądało trochę jak garaż. Ciemne z różnymi pojazdami i narzędziami. Chłopak zszedł z rotora i znaczą iść w kierunku drzwi znajdujących się prawie w rogu pomieszczenia. Mia podążyła za nim, ale tuż przed drzwiami przystaną i odwrócił się do niej.
   - Wiesz co Miu lepiej będzie jeśli nie będziemy mówić Nephilm w Instytucie o tym, że jesteś aniołem, okej?
    - Okej, ale mam jedno pytanie. Jak masz an imię bo mi chyba umknęło - uśmiechnęła się blado. Chłopak odwzajemnił uśmiech.
    - James.

-------------------------------------------------------------------------------------------
   Wiem, że mnie kochacie za urwanie w takim momencie :) Chcę przeprosić za moją długą nieobecność i przypomnieć o głosowaniu! Dodam jeszcze jedną ankietkę bo muszę się czegoś dowiedzieć :)

niedziela, 7 września 2014

rozdział III Anioły

   Alex na widok aniołów padł na kolana i zwiesił głowę. Zawsze gdy ich zobaczył, robił to mimo woli. Wiedział, że robi to by oddać im cześć.
    -Po co nas wezwałeś?
  -Znalazłem kobietę. Myślałem, że jest aniołem ciemności bo Angeli Detector pokazywał na nią. Ale miecz nie świecił się na niebiesko tylko na biało. Co to może znaczyć?
    Aniołowie popatrzyli się na siebie. Alexowi wydawało się, że widzi na ich twarzy wahanie. W końcu jako pierwszy odezwał się Deus.
    -15 lat temu miałem przyjaciela. Zaufałem aniołowi. Był wyjątkowy. Jako jedyny z aniołów nauczył się kochać. W niebie pokochał Devotio. Pobłogosławiłem ich związek bo był czysty. Po roku zaszła w ciążę. Nie zauważyłem, że w sercu Metatrona zrodziło się coś złego. Wykradł mi i mojemu bratu połowę mocy i stworzył substancje w gazie, która zmieniła wszystkie nasze anioły w potwory.
   -Gdy udałem się do mojego brata z pretensjami on wykorzystał chwilę i rozpuścił gaz. zapomniał jednak o jednym. O swojej ciężarnej żonie. Zdążyła uciec ale trucizna zaczęła powoli ją i dziecko zabijać. Na ostatnich siłach przyleciała do nas i zanim wydała ostatnie tchnienie powiedziała nam co się stało. Deus nie zdążył jej uratować ale zdołał przenieść dziecko do ciała innej kobiety. Jednak gdy poszliśmy walczyć było już za późno. Wszystkie anioły były już przemienione. Czekaliśmy na odpowiednią chwilę. Przeznaczeniem tej dziewczyny jest pomszczenie śmierci jej matki. Twój  iecz zaświecił się na biało bowiem jest ona aniołem. Jednak ukarze się dopiero gdy spotka na swojej drodze dwóch aniołów ciemności.

***

    Mia dość szybko pokonała trasę z bloków na klif. Była całkowicie zatopiona w myślach. Okolica była cudowna. Wszędzie soczyście zielona trawa. Żadnych drzew, krzaków i co najważniejsze ludzi. Spuściła sunię. Wzięła patyk który zawsze tu przynosiła i zaczęła bawić się z Tofi.
    Kiedy tak szła nie zauważyła chłopaka stojącego tuż przed nią. Idąc tyłem i się śmiejąc wpadła na niego. Odwróciła się i zamarła.
  Wyglądał uderzająco podobnie do jej przyjaciela. Po chwili milczenia i wpatrywania się w siebie dziewczyna zadała mu pytanie na które nie mógł odpowiedzieć.
    -Alex?

***

   Anioły obserwowały dziewczynę od kiedy chłopak potwierdził jej tożsamość. Czekali na odpowiednią chwilę. Pan kazał mi pozbyć się jej. Nikt nie pytał po co. Kiedy tylko wyszła z domu, trzech poleciało za nią. Dwóch poszło się jej pozbyć rodziców. Obserwowali ją i czekali na odpowiedni moment. Sprawy się jednak skomplikowały kiedy pojawił się Nephilim.
   - Co teraz zrobimy?
   - Wasza dwójka będzie trzymać chłopaka z dala od dziewczyny. Ja ją zabiję.
   Złożyli skrzydła. Spadli na ziemię. Dwóch stanęło tuż przed Alexem. Ostatni przed Mią. Wyciągną miecz i szybkim ruchem przebił jej serce. Upadła na kolana. Alex widząc to wyciągną miecz ze złotą rękojeścią. Miał koło pół metra. Na końcu był lekko zakrzywiony. Lśnił niebieskim blaskiem. Aniołowie rzucili się na niego. Zrobił szybki unik przeskakując tuż nad skrzydłami i wbił miecz w serce. Anioł padł na kolana i spłonął. Drugi rzucił się na niego, ale chłopak był szybszy i ucią mu głowę. Ostatni stał i patrzył się na umierającą Mie. Alex wkurzył się i po chwili był już przy aniele. Demon nie zauważył, że Nephilm był tuż za nim. Odwrócił się ale było już za późno. Chłopak z obrotu przeciął go na pół.
   Aniołów nie było. Alex pad na kolana przed martwym ciałem dziewczyny. Jego miecz nie świecił ani na niebiesko ani na biało. Był srebrny jak zawsze po walce gdy demony spłonęły i były martwe. Czół się winny. Ostatnia nadzieja dla świata umarła. Alex czuł się winny. Gdybym był przy niej. To moja wina. Nephilim opuścił głowę. Jego twarz zasłoniły blond włosy. Patrzył na martwą Mię. Leżała bokiem. Jej koszulka była cała we krwi. Skóra pobladła. Usta zrobiły się sine i zakrwawione. Na jej policzku był ślad krwi. Włosy były sklejone krwią. Oczy zamknięte. Po jego policzku spłynęła mu łza spadając na policzek Mai.

***

  Nagle przed nią pojawił się anioł. Miał bladą skórę, czarną pelerynę i czarne skrzydła. Poczuła ból w sercu. Opuściła głowę i zobaczyła miecz wbity w serce. Opadła na kolana. Osunęła się na ziemię. Zobaczyła oczy mordercy. Były całe czarne. Jednak ostatnie co zobaczyła to jego twarz. Zamknęła oczy. Otoczyła ją ciemność i nicość.
   Jednak po chwili odczuła ból w plecach. Był nie do zniesienia. W końcu otworzyła oczy. Jej plecy przeszył niemożliwy ból ale po chwili ustąpił. Miała zamazane widzenie. Po chwili zobaczyła Alexa. Był nad nią pochylony a po jego policzkach spływały łzy. W jego ręce lśnił białym blaskiem miecz. W tej właśnie chwili podniósł wzrok i popatrzył na nią. Na jego twarzy pojawiło się wiele emocji. Niedowierzanie, zdziwienie i radość.
    - Przemiana się dokonała.

sobota, 2 sierpnia 2014

Rozdział II Życie codzienne

   Obudził się cały obolały. Nic dziwnego. Przecież spał na fotelu. Kark miał cały obolały. Po powrocie do Instytutu poszedł do biblioteki by poszukać coś o innych aniołach. Niestety w podręcznikach dla Nephilim nic nie było. Postanowił poszukać w innych książkach. niestety znów nic nie znalazł. Siedział nad jedną całą noc, ale nie pamiętał, czy w ogóle to dokończył. Popatrzył na kolana. Na nich leżała książka w czerwonej skórzanej okładce ze złotym napisem Historia Aniołów. Znał ją na pamięć ale i tak chciał zobaczyć. Było tu opisane wszystko. Powstanie aniołów, bunt, upadek... Dalej jest coś jeszcze, ale przysnął.
   Chciał znów wrócić do lektury, ale nagle w drzwiach ukazała się pewna postać. Idealna kobieca sylwetka była opięta czarną, krótką sukienkę, bez ramiączek. Włosy do łopatek koloru jasnego brązu były rozpuszczone. Na nogach wysokie szpilki, a w rękach parująca filiżanka kawy. Na jej zmysłowych czerwonych ustach pojawił się uśmieszek. Poruszyła długimi rzęsami a jej brązowe oczy skierowały się na niego. Ruszyła powoli, ale z gracją. Przeszła przez schody i podeszła do niego. Usiadła na jego kolanach, odstawiła kubek na blacie obok, on objął ją w talii i przyciągną do siebie. Pocałował ją delikatnie, ale ona chciała czegoś więcej. Zaczęła całować go coraz bardziej brutalnie. Poczuł w ustach smak krwi. Znowu przygryzła mu wargę. Odsunęli się od siebie szybko dysząc. Mógł wyczuć jak się uśmiecha.
   - Wróciłeś wczoraj bardzo późno. Opowiesz mi co się stało, że całą noc spędziłeś w bibliotece?
   Pokrótce opowiedział jej dziwne zdarzenie pomijając fakt SMS-a.
   - W sumie słyszałam o czymś takim. Ta książka którą teraz czytasz ma tam opis takiej podobnej anielicy. To ja może pójdę i zostawię cię z kawą i myślami. Tylko obiecaj mi, że przyjdziesz choć mi pomachać na pożegnanie - na jej twarzy pojawił się grymas złości. - Nie było cię kiedy przyjechałam to może teraz przyjdziesz mnie pożegnać? - Zauważyła jego pytający wyraz twarzy. - Dzisiaj jadę do rodziny. Nie mów mi nawet, że zapomniałeś.
   - Kochanie przepraszam, ale nie dam rady. Mam dzisiaj widzenie z Deusem i Infernusem. Nie mogę tego opuścić. Wiesz jakie to ważne. - Popatrzył się na nią przepraszająco i równocześnie błagająco. - Muszę wiedzieć czym jest ta dziewczyna.
   - Nigdy nie masz dla mnie czasu! - Na jej twarzy pojawiła się furia. - Wszystko jest ode mnie ważniejsze! - Wstała z niego i podeszła do drzwi. - Jeśli nie przyjdziesz zrywam zaręczyny.
   Szybko podszedł do niej i wziął ją w objęcia i namiętnie pocałował. Stali tak w objęciu przez chwilę. Ona jako pierwsza odsunęła się od niego.
   - Susan, wesz, że cię kocham, ale nie mogę opuścić tego spotkania. Oni sami mnie wezwali. - Przytulił ją mocniej i wtulił twarz w jej włosy. Dodał jeszcze w myślach Chciałbym, żeby ta pieprzona wojna się już skończyła. - Jak to wszystko się uspokoi wyjedziemy z tond gdzieś daleko, gdzie nikt nas nie znajdzie. Obiecuje.

***

   Mia jak zwykle wstała dość wcześnie. Znów miała ten dziwny sen. Ma skrzydła. Stoi na klifie jeden krok i spadłaby w wzburzone ciemne fale. Jednak zrobiła krok, ale nie spadła. Jej białe skrzydła lśniły srebrnym blaskiem. Poruszały się powoli i z wielką gracją tak, że wywoływały nie mały podziw. Po chwili znalazła się około trzy metry od brzegu. Nagle przeszył ją wielki ból. Chciała krzyczeć, ale się powstrzymała. Dopiero po chwili zauważyła, że z jej skrzydeł zaczynają wypadać pióra. Była z tego powodu szczęśliwa. Nagle na brzegu klifu pojawił się jakiś chłopak. Był ubrany na czarno z blond włosami. Nagle zaczęła spadać w dół. Zawsze w tym momencie się budziła i nasłuchiwała.
   Ojczym już wstał. Właśnie robił kawę w ekspresie. Dziewczyna postanowiła się załapać na poranną kawę. Wstała z łóżka. Pościeliła swoją białą kołdrę i popatrzyła kontem oka na swój wygląd. Czarne skołtunione włosy do pasa, zaspane oczy, pomarańczowo kremowe piżama na ramiączkach. Tak, kawa dobrze nam zrobi. Pomyślała. Wyszła z pokoju. Hol był skąpany w świetle. Na panelach od razu u jej stóp pojawił się miniaturka yorka teriera. Sunia zaczęła skakać po jej nogach. Mia wzięła ją na rączki, a psinka zaczęła ją lizać. Dziewczyna zachichotała. Nie uszło to uwadze mężczyźnie stojącego przy ekspresie do kawy.
   Lekki zarost, krótko obcięte włosy i podkrążone oczy świadczyły o jego zmęczeniu. Na ustach miał pogodny uśmiech, oczy brązowe i na policzku blizna po wypadku z dzieciństwa. Był w samych czerwonych bokserkach. Ciało nie miał idealne. Wręcz przeciwnie, tęgi. Ale mimo wszystko darzyli siebie wielką sympatią.
   - Chcesz kawę? - Zapytał wskazując na ekspres.
   - Jasne - posłała mu promienny uśmiech odstawiając Sonie na ziemię - kto wczoraj wygrał?
   - Chile - popatrzył na nią ze zdziwieniem. - Znowu miałaś nosa.
   - Trzeba było ze mną oglądać 4fun tv - uśmiechnęła się do niego wspominając wczorajszy dzień przed wyjazdem do Katie. Siedziała przez chwilkę przez telewizorem i patrzyła jak kto według innych powinien ich zdaniem wygrać. Padło na Chile więc na nich stawiała. - Czyli wisisz mi dychę - wyszczerzyła się
   - Zdradź mi gzie ty tą kasę wydajesz chociaż. - Podszedł do szafeczki nad blatem i wyją z niej portfel. Wyciągną dziesięć dolarów i dał je dziewczynie.
   - Za rogiem jest księgarnia gdzie podają wyśmienite late i ciasto czekoladowe. - Uśmiechnęła się do niego promiennie. On podał jej kawę powstrzymując przed śmiechem. - No co?
   - Tam chodzi też Daniel z kolegami.
   - I co z tego? - coraz bardziej poirytowana upiła łyk kawy i się skrzywiła. Czarna. Nienawidziła czarnej. Podeszła do lodówki i wyciągnęła z niej mleko. Nalała troszkę do kawy i upiła łyczek. Idealna.
   - A to, że mają tam takiego jednego przystojniaka - popatrzyła na niego z ironią. Doskonale wiedział, że żaden z nich się jej nie podoba.
   - Serio? - Poszła do pokoju i przyniosła z tamtą tablet. Otworzyła to co chciała i mu pokazała. - To od tego chłopaka który tak bardzo ci się "podoba" - Na tablecie był otworzony Ask i kolega Daniela napisał jej: Masz ładne cycki, i chcę cię zaciągnąć do hotelu by tam pokazać ci moją brutalną stronę :). Najbardziej dziwne było to drugie. Widziała jak twarz Wiliama zaczyna przybierać kolor czerwony. - Wątpię czy kiedykolwiek bym się z nim umówiła. - Wyraźnie mu ulżyło bo czerwony kolor zszedł z jego twarzy. Uśmiechną się do niej słabo.
   - Mądra dziewczynka - pocałował ją w czoło. Zawsze tak robił gdy mi współczuł i był ze mnie dumny. - A tym chłopakiem to się nie przejmuj. Już ja z nim pogadam o tym motelu. - Powiedział i poszedł do łazienki wziąć prysznic.
   Mia popatrzyła na salon. Szklany stolik do kawy na gipsie podobnym do greckiej kolumny. Duża kremowa sofa z poduszkami zaczęła ją wołać by usiadła. Pomyślała, że to jest dobra opcja. Rozsiadła się i popatrzyła przed siebie. Płaski telewizor Toshiba był włączony na jakimś starym serialu. Przełączyła na Discovery gdzie akurat leciał program "walka o bagaż". Ten program ją odprężał.
   Po piętnastu minutach Andrew wyszedł z łazienki. Mia poszła wziąć prysznic. Pod ciepłą wodą wróciła myślami do swojego dzisiejszego snu. Znowu wydawało jej się, że to jest ten klif niedaleko ich domu. Jednak zawsze odrzucała od siebie tę myśl. Gdyby jednak to był ten klif? To co? Przecież nie jestem aniołem. To wszystko wina książek! Myślała o czym była jej poprzednio przeczytana książka. Nie było w niej nawet wzmianki o aniołach. Mia uznała, że trzeba znów odwiedzić psychiatrę. Chciała nim zostać choć sama potrzebowała od czasu do czasu jego pomocy. Poszła do pokoju i ubrała dżinsowe, krótkie spodenki i koszulkę z zespołem rockowym. Związała włosy w wysoki kucyk.
    Zawołała swoją sunię i zapięła ją w szelki. Sama ubrała glany i wyszła.

***

    Alex zszedł do garażu i odpalił motor. W ciszy odjechał na spotkanie z aniołami. Zawsze denerwował się z tego powodu. Najbardziej jednak nie lubił miejsca spotkania. Zawsze musieli się spotykać nad klifem. Jednak dzisiaj przepełniał go wielki spokój.
    Kiedy przyjechał na miejsce, zszedł z motoru i podszedł do najdalej wysuniętej części klifu. Ukucną i wyją zza pasa urządzenie podobne do ołówka. Jednak w miejsce rysika znajdował się jakiś kamień. Nagle urządzenie się zaświeciło, a chłopak narysował nim kręg a w środku znak przywołania. Krąg i znak zaczęły płonąć. W połowie był to biały płomień a w połowie czerwony. Święty i Piekielny ogień. Przed Alexem pojawiły się dwie ogromne postacie. Jedna w białym jasnym płaszczu. Twarz zakapturzona. Skrzydła koloru srebra. Drógi miał czarną szatę i złote skrzydła. Dwaj bracia. Dwa przeciwieństwa. Deus i jego piekielny brat Infernus.

piątek, 25 lipca 2014

rozdział I Spotkanie

   Mia jechała od koleżanki busem. Rozsiadła się na tylnym siedzeniu i założyła słuchawki. Jej długie włosy poplątały się o słuchawki co ją oczywiście wkurzało. Poprawiła je znów i zatonęła w myślach. Czekało ją jeszcze półtora godziny jazdy. Siedzenie nie było zbyt wygodne. Twarde i w niebieskie wzorki. Niebieskie świetlówki słabo oświetlały wnętrze busa. Była tu tylko ona, dwóch gości i kierowca. Każdy patrzył się przed siebie i pilnował drogi...

***

   Anioły wybrały za cel mały bus z czterema osobami w środku. było ich akurat tyle samo. Musiały się pożywić, a dusze śmiertelników są najsmaczniejsze. Ich czarne skrzydła lśniły w blasku księżyca. Karnacje mieli dość bladą. Włosy mieli czarne. Wyglądały jak śmierć. Cisza wokół nich przyprawiała o dreszcze. Poruszali się z gracją, ale wywołując strach. Mieli na sobie czarne płaszcze. Ich oczy nie były normalne. Nie było w nich życia ani białek, były czarne. Usta sine, ale zmysłowe. Ich wygląd był piękny i równocześnie mroczny.
   Podlecieli jak najbliżej samochodu. Za pomocą magii przeszli przez szybę, ustawili się jak najbliżej ofiar. Wyciągnęli zza pasa miecze i ustawili tak by przeszyć serce ludzi. W tym samym czasie wbili w serca miecze. Nic się nie stało. Popatrzyli na siebie zdziwieni.
   Jedna z tych osób musi być aniołem światła. Stwierdził najwyższy z nich. Tylko one mają taką moc.
   Ale przecież one nie istnieją
odpowiedział mu zdziwionym tonem inny anioł Wszystkie On zmienił
   Więc jak to wytłumaczysz? Głos stał się pełen złości Kwestionujesz moje decyzje?
   Nie, panie powiedział z pokorą Jaki masz plan?
   Ujawnimy się Nephilim a oni go zabiją...

***

   Urządzenie wykrywające anioły ciemności zaczęło dawać o sobie znać. Jeden Mroczny w busie. Niezbyt ostrożny ten Anioł. Pewnie nowy, albo wykończony. Tak właśnie pomyślał w pierwszej chwili Alexander. Wziął Miecz Anioła i poszedł do garażu po motor. Czarny i sportowy ścigacz. Jedyne co go różniło od innych motorów to fakt, że jest niewykrywalny i niewiarygodnie cichy, oraz może sam jechać. Ta ostatnia funkcja jest najbardziej przydatna w czasie zabijania anioła. Wsiadł na motor, odpalił i pojechał w miejsce, gdzie ostatni raz wykryto obecność anioła. Miał na sobie czarny, skórzany strój bojowy, miecz na plecach, glany i różne sztylety wokół pasa. Jego błąd włosy do ramion były rozwiewane przez wiatr. Brązowe oczy i zmysłowe usta dodawały mu jeszcze większego uroku.
    W końcu znalazł ten bus co trzeba. wszedł do środka przez okno w dachu. Wyją miecz anioła i szedł po kolei koło ludzi. Było ich czworo. Kierowca, dwóch chłopaków i dziewczyna. Podszedł najpierw do kierowcy. Nic. Następnie podszedł do chłopaków którzy byli pogrążeni w rozmowie. Znowu nic. Podszedł do dziewczyny. Miecz zaświecił, ale nie tak jak zawsze. Zazwyczaj przy aniele ciemności pod przykryciem miecz świecił na niebiesko. Przy niej miecz świecił na biało. Zaciekawiony przyjrzał jej się. Ciemne, długie włosy, zamknięte oczy, pełne usta, dość przyzwoity dekolt, duże piersi, czarna koszulka, szczupła, dżinsy i słuchawki na uszach. Wyglądała tak... Niewinnie. Jednak to anioł. A on jest Nephilim. Jego przeznaczeniem jest zabijanie takich jak ona. Uniósł miecz i w tym samym momencie dziewczyna otworzyła oczy i spojrzała prosto na niego. Jej oczy w pierwszej chwili wydawały mu się czarne jak u innych aniołów a przynajmniej taką miał nadzieję. Przeżył jednak wielki szok kiedy jej oczy okazały się błękitne. Miecz zawisł w powietrzu.
Przez chwilkę wydawało mu się, że dziewczyna patrzy się prosto na niego ale jej wzrok przeniósł się na komórkę. zobaczył jak wpisuje na szybko słowa. Zdołał je przeczytać: Dla czego nie piszesz? Jeśli jestem dla ciebie uciążliwa to po prostu mi powiedz. Nie unikaj mnie. Wybrała kontakt podpisany "Alex" i wysłała. Kiedy doszło jej potwierdzenie o wysłaniu wiadomości, jego komórka zaczęła wibrować. To na pewno jest przypadek. Pomyślał przerażony. Popatrzył na ekran i zobaczył, że dostał wiadomość od Mai. Jego przyjaciółka z internetu. Ostatnio nic im się nie układa. Jest miła, inteligentna i urocza, ale nie w jego guście. Otworzył wiadomość i zamarł. Było tam napisane to samo co przed chwilką napisała dziewczyna. Nie wiedział co zrobić. Pogubił się. Dziewczyna, anioł i jego przyjaciółka to jedna i ta sama osoba. Dziewczyna mu się podoba, anioła powinien zabić a swoją przyjaciółkę z powodu tego kim jest musi unikać. Miał teraz burzę uczuć. Co mam teraz zrobić? Zabić? Nie mógłbym. Unikać? Też nie mógłbym. Więc co? Zastanawiał się tak przez chwilkę ale po chwili zdał sobie sprawę, że bus stanął. Mia zaczęła się zbierać. Wyszła z autobusu i poszła na przystanek. Czekała tam chwilkę i podjechał czarny samochód. Wsiadła do niego i odjechała...

Anioł światła

   Anioły ciemności i Nephilim od lat prowadzą ze sobą wojnę której stawką jest nasze życie. Bóg i Szatan stoją po jednej stronie przeciwko aniołom.
   Mia miała normalne życie. Chodziła do szkoły, spotykała się z przyjaciółmi, kochała rodzinę i miała swoje problemy. Jej świat wywrócił się do góry nogami gdy pewnego wieczoru Zabójca Aniołów, Aleksander natyka się na nią i zakochuje. Jednak jej przeznaczenie jest zupełnie inne...