niedziela, 14 grudnia 2014

rozdział IV Przemiana i strata

   Mia popatrzyła się na blondyna jak na wariata. On patrzył się przez cały czas a coś za jej plecami. Odwróciła głowę i nie mogła uwierzyć w to co widzi. rozłożyła skrzydła lśniące najczystszą bielą i srebrem. Po chwili blask przygasł i jej oczom ukazały się białe skrzydła, jakby owinięte srebrną rosą na pajęczynie. Nie mogła w to uwierzyć. Spojrzała w dół i zamiast krótkich jeansowych spodenek i glanów ujrzała białą suknię z bosymi stopami. Jej włosy sięgały aż do talii. Chłopak uważnie jej się przyglądał i nic nie mówił. Tylko patrzył. Koło nich zaczął się palić jakiś znak. Mia nie była pewna co to dokładnie jest, więc podeszła by się temu przyjrzeć. Nagle przed znakiem, nad wodą pojawiły się dwie skrzydlate postacie. Jedna z nich miała podobne skrzydła do jej, a druga była jej przeciwieństwem. Chłopak ukląkł przed nimi i skłonił głowę, a ona stała jak zamurowana.
  - Nareszcie się widzimy córko anioła - rzekła jasna postać - Długo czekaliśmy z bratem na tą chwile. Jestem Deus a to Infernus.
   - Czy ktoś mi to wytłumaczy? - Anielica spytała z lekką irytacją w głosie
   - Ależ oczywiście - głos tego drugiego przyprawił Mie o dreszcze. nie był łagodny i miły jak jego brata - Zapewne słyszałaś nas pod różnymi imionami. Mnie pod "Szatanem" lub "Lucyferem" a mojego brata pod "Bogiem" lub "Jah". Ty urodziłaś się w czasach największego spisku w dziejach aniołów. Te osobniki z którymi walczył Alex to tak zwane anioły ciemności, dzieci anioła o najciemniejszym sercu, a twoim ojcu.
   - To się działo jakieś 16 lat temu. Miałem swojego ulubieńca znanego Ci zapewne pod imieniem "Jezus". Ufałem mu i był w niebie drogi po mnie. Miał żonę anielicę, która jako jedyna zaszła w ciążę. Jednak Metatron chciał czegoś więcej. wykradł moją i mojego brata po połowę mocy i zmienił prawie wszystkie anioły w anioły ciemności. Zapomniał o swojej żonie. Kiedy my wykłócaliśmy się co robić ona przyleciała do nas rodząc.
   - Dała nam ciebie oddając ci całą swoją moc i gdy umierała powiedziała, że jesteś ostatnią nadzieją tego świata. Wspólnie ukryliśmy cię pod postacią ludzką. Powiadomiliśmy Nephilm o sytuacji i nauczyliśmy jak wytwarzać broń zdolną do zabicia anioły.
   - Udało im się jedynie delikatnie zmniejszyć ich liczbę przez te lata o 1/10. To dużo ale i tak za mało. Na razie twoim zadaniem jest nauka i pomoc Nephilm. Alex twoim zadaniem jest jej nauka i chronienie do czasu gdy stanie się samodzielna.
   - Tak panie - Dalej klęcząc Alex odpowiedział mu.
   - A co z moją rodziną? - Mia zapytała z lekkim niepokojem.
   - Niestety oni nie żyją - z lekkim współczuciem Deus spojrzał na nią.
  - Nie to nie możliwe - złapała się za usta i w jej oczach pojawiły się łzy. Ciągle powtarzała "niemożliwe".
   Patrzyła się na nich jakby to był jedno wielkie nieporozumienie. Odwróciła się i biegnąc wzbiła się w powietrze. Myślała tylko o tym aby jak najszybciej dotrzeć do domu. Kiedy dotarła w pobliże domu zdała sobie sprawę, że nie umie się zatrzymać. wleciała przez okno rozbijając je. W powietrzu przewróciła się na kolana. siedziała tak chwilkę ale dopiero po chwili zauważyła, że jest w kałuży krwi.
   Biały, poukładany salon był teraz nie do poznania. Wszystko było powywracane. Wszystko było we krwi. Wszędzie na podłodze leżały ludzkie, albo zwierzęce wnętrzności. Nie była pewna tego co widzi. Wstała i zrobiła jeden krok. Jej biała sukienka sięgająca do kolan była na końcówkach poplamiona krwią. Usłyszała trzask. spojrzała w dół i pożałowała tego. pod jej stopami leżała długa kość, chyba ramienna. Dziewczyna zaczęła piszczeć i płakać. Wrzeszczała cały czas "obudź się, obudź..."
   Poczuła jak oplatają ją jakieś silne ramiona. Zaczęła się wyrywać ale ten ktoś nie puszczał. W końcu przestała się wyrywać, wtuliła się w ciepłe ramiona i szlochała. Chłopak zaczną ją gładzić po włosach i uspokajać. Stali tak jakiś czas. Dziewczyna delikatnie odsunęła się od niego. Po jej policzkach już mniej spadały łzy.
    - Już lepiej? - Zapytał patrząc się w jej niebieskie oczy z lekkim zaniepokojeniem na twarzy. Nie mogła mówić więc tyko pokiwała głową. - Tu nie jest bezpiecznie. Choć zabiorę cię w bezpieczne miejsce.
    Wziął ją za rękę i wyprowadził z domu. Na podjeździe stał czarny ścigacz. Wsiadł na niego a Maia za nim. splotła ręce na jego brzuchu i wyruszyli. Jechali przez dłuższy czas w milczeniu. Dziewczyna była trochę zdziwiona, że motor nie wydaje żadnych dźwięków. Była tym wszystkim zmęczona. Oparła głowę na jego plecach i zasnęła. W czasie snu jej skrzydła "schowały się" w jej plecach. Kiedy dotarli na miejsce Alex delikatnie zawołał ją po imieniu. Anielica powoli uniosła powieki.
    - Jesteśmy na miejscu - Oznajmił jej łagodnym tonem uśmiechając się.
   Miejsce w którym się znajdowali wyglądało trochę jak garaż. Ciemne z różnymi pojazdami i narzędziami. Chłopak zszedł z rotora i znaczą iść w kierunku drzwi znajdujących się prawie w rogu pomieszczenia. Mia podążyła za nim, ale tuż przed drzwiami przystaną i odwrócił się do niej.
   - Wiesz co Miu lepiej będzie jeśli nie będziemy mówić Nephilm w Instytucie o tym, że jesteś aniołem, okej?
    - Okej, ale mam jedno pytanie. Jak masz an imię bo mi chyba umknęło - uśmiechnęła się blado. Chłopak odwzajemnił uśmiech.
    - James.

-------------------------------------------------------------------------------------------
   Wiem, że mnie kochacie za urwanie w takim momencie :) Chcę przeprosić za moją długą nieobecność i przypomnieć o głosowaniu! Dodam jeszcze jedną ankietkę bo muszę się czegoś dowiedzieć :)

1 komentarz: